Dominik Miklaszewski
by Dominik Miklaszewski

Tags

  • marudzenie

Miałem pecha. Paskudnie złamałem nogę. Po powrocie ze szpitala miałem dużo czasu, a praca z laptopem nie wymagała na szczęście chodzenia. Już wcześniej wymyśliłem sobie i zaprojektowałem małą galerię fotografii tradycyjnej z użytkownikami. Nic nowego ani nowoczesnego. Takie miejsca miały swoje lata świetności dawno za sobą. A więc reaktywacja? Nie, chodziło o to by skupić w jakimś mało krzyklliwym i nie obciążonym reklamami, algorytmami i całym internetowym hałasem miejscu, bliższych i dalszych znanych mi fotografów (jeszcze) tradycyjnie wywołujących negatywy i robiących odbitki.

Nie zgadzam się z działaniami firm stojących za tzw. platformami (anty-) społecznościowymi i ze wszystkich się wypisałem jakiś czas temu.

Wydawało mi się, że takie małe, ciche miejsce - taka wirtualna kafejka, będzie czymś atrakcyjnym i przyciągnie ludzi zmęczonych szumem, trollowaniem, reklamami i bzdurami wylewającymi się co sekunda z ekranów ich laptopów i smartfonów.

Plan i model działania był prosty - poczta pantoflowa, polecenie jeden drugiemu.. każdy kandydat zatwierdzany przez admina (czyli przeze mnie). Na zewnątrz widoczne tylko większe miniaturki z galerii, za to niewidoczne całe “życie” portalu w postaci komentarzy i wpisów na forum. Pod spodem, zaimplementowane wszelkie mechanizmy by googlowe, facebookowe i inne “roboty” nie mogły “ukraść” zawartości tego miejsca.

Cała galeria nabrała docelowego kształtu w ciągu 3 miesięcy. Bardzo pomógł tutaj LLM, który de facto napisał cały kod zgodnie z moimi założeniami i wymaganiami co do jakości i bezpieczeństwa. Portalik stoi sobie na europejskim hostingu za niecałe 50 zł miesięcznie.

Po 8 miesiącach działalności, liczby nie kłamią - 56 użytkowników, z tego 4-5 średnio-aktywnych, 464 zdjęcia. Z tego ja mam najwięcej wpisów i komentarzy.. Tak to wygląda. To podejście się nie sprawdza. Albo platformy anty-społecznościowe tak bardzo wtopiły się w ludzką codzienność, że nie ma już miejsca na coś innego, albo też jest tak, że po tych 20-stu z górą latach aktywnego korzystania z internetu i rozmaitych platform, ludzie są zmęczeni i odrzucili taką aktywność na rzecz bardziej ludzkich, naturalnych i zdrowszych aktywności - czemu zresztą sam przyklaskuję. Siła różnych przyzwyczajeń staje się ścianą, barierą nie do przebycia w obecnym kształcie.

Ja się do tego miejsca trochę przyzwyczaiłem, może dlatego że jestem autorem, adminem. Inni niespecjalnie, nie ma wymiany myśli, nie ma felietonów, receptur, dyskusji; Być może też nasza fotografia, nasze hobby zestarzało się razem z nami, odstawione na półkę. Zakurzone aparaty wymagają przeglądu, odkładanego na wieczne “później”. Noga powoli dochodzi do siebie, wraca codzienność .. czy będzie w niej jeszcze miejsce na takie miejsce? Ja sam nie potrzebuję takiej galerii, to nie jest fortuna te 50zł miesięcznie, ale szkoda płacić tylko po to by zajrzeć i dowiedzieć się, że ostatnie zdjęcie wrzucono 2 tygodnie temu, a ostatni komentarz popełniono miesiąc temu.. Nie wchodzi się drugi raz do tej samej wody.